Iceland_manu

piątek, 12 stycznia 2018

Zakręć się z nami na Winer Riesenrad

Dziś zabieramy Was do wesołego miasteczka - Prater. Mimo zimy kilka atrakcji kręci się pełną parą. Stoją tu nawet budki z jarmarkowymi pysznościami na wynos. Cudownie choć na chwilkę stać się ponownie dzieckiem.


Jednak mnie od dłuższego czasu najbardziej przyciągało koło widokowe - Winer Riesenrad.
By się nim zakręcić należy zapłacić 10 euro za dorosłego i 4,50 euro za dziecko. Tanio nie jest, ale te widoki...

środa, 10 stycznia 2018

Augarten - niemieckie wieże strzelnicze

Poszliśmy na spacer do parku, ale nie po to by delektować się słońcem. Choć fajnie, że pogoda dopisała.
Dzień wcześniej odwiedziliśmy Informację Turystyczną i po długiej prośbie Pan pozaznaczał nam na mapce Wiednia, gdzie znajdują się pozostałości budowli obronnych z II Wojny Światowej. Obydwoje z mężem mieliśmy uczucie, że nie bardzo cieszy go fakt, że poszukujemy właśnie takich atrakcji. Dlaczego? Nie mamy pojęcia.
Dla nas ta wojna to także straszna tragedia, ale skoro ta historia miała już miejsce, to chcieliśmy zobaczyć to, czego nie udało się wyburzyć przez lata.
Dwie wieże strzelnicze do obrony przeciwlotniczej znajdują się w parku Augarten.
Zaraz po wejściu do parku obie ukazały się naszym oczom.


Na jednej z nich widnieje napis "NEVER AGAIN". Jak najbardziej my też jesteśmy za!

sobota, 6 stycznia 2018

Haus des Meeres nie tylko dla najmłodszych

Dom Morza przyciąga mnie za każdym razem, gdy moja noga staje na wiedeńskiej ziemi. Oczywiście i tym razem pojawiłam się w Haus des Meeres.

Ceny tej atrakcji: 17,60 euro dorosły i 8,00 euro dzieci
Drogo? Nie uważam tak, patrząc na ceny innych atrakcji w Wiedniu. Oczywiście ceny podane wyżej nie obejmują żadnej zniżki. Można kupić kartę Vienna City Card i cieszyć się upustami. Kiedy i czy warto niestety zależy od indywidualnego planu zwiedzania i wybranych atrakcji.

Wracamy do Domu Morza.
Przechodzimy przez bramki, płacimy za bilety, wieszamy kurteczki i ruszamy.
Po lewej stronie mijamy wodny tunel. Piękny! Cudowny! Czujesz się tu jakbyś wszedł do wnętrza akwarium.



piątek, 5 stycznia 2018

Hofburg i Motylarnia

Jedziesz do Wiednia i szukasz atrakcji dla dzieci? Mamy coś dla Ciebie.
Nie jesteś dzieckiem? Tam poczujesz się jak dziecko, bo gdzie można dotykać motyli i to takich wielkości dłoni jak nie w Motylarni, która znajduje się na tyłach Pałacu Hofburg.

Ceny (styczeń 2018): dorosły 6,5 euro, dziecko 5 euro.

Wchodzimy do środka. Kupujemy bilety i wieszamy kurtki na wieszaczkach. Warto, to zrobić, bo w motylarni jest bardzo ciepło i nie ma sensu nosić ich ze sobą. Już po przejściu przez drzwi, po lewej stronie stoi ogromne akwarium z kokonami, gdzie możemy zobaczyć nowo narodzone motyle.
Krok dalej i nad naszymi głowami widzimy ich już znacznie więcej.


środa, 3 stycznia 2018

Schönbrunn po naszemu

To moja druga wizyta w Wiedniu (Kasia) i nadal Schönbrunn robi na mnie wrażenie. To chyba jeden z największych Pałaców jakie widziałam do tej pory. Doliczając do tego ogrody, palmiarnię, fontanny i  wzgórze na którym stoi Glorieta, to już gigant.
Nadal nie podjęłam wyzwania wchodzenia do wnętrz zamkowych. Cena biletu niestety nie przekonała mnie. Wypad do Wiednia 3-osobą rodziną i tak jest sporym wydatkiem, dlatego postawiliśmy na atrakcje typowe dla dzieci.
Schönbrunn ma wystawę dla najmłodszych, ale Asia nie była nią zainteresowana. Może innym razem.




poniedziałek, 1 stycznia 2018

Bratysława spacerem

Wybraliśmy się tu na chwilkę, więc dlatego zapraszam Was jedynie na krótki spacer.
Bratysława jest pełna kolorów, pięknych uliczek, budynków o niezwykłej architekturze... mimo to ginie w tle niedaleko położonego Wiednia. W końcu godzina jazdy to niewiele, a atrakcji znacznie mniej. Jednak postaram się Was namówić na przynajmniej krótką wizytę w tym mieście.
To zaczynamy!

Tuż obok przystanku autobusowego w samym centrum Bratysławy znajduje się Katedra św. Marcina. Trudno ją przegapić, bo wyrasta przy ulicy Staromiejskiej, a tu przebiegają szlaki chyba wszystkich odwiedzających stolicę Słowacji.


czwartek, 28 grudnia 2017

Marzenia się spełnia czyli podsumowanie roku 2017!



Cześć!
Nie będziemy Was zanudzać ani opowiadać ile to widziałyśmy i gdzie nie byłyśmy w 2017.
Ten rok podsumowałyśmy jedynie podróżniczo w liczbach.
Ten rok BYŁ SUPER!


wtorek, 21 listopada 2017

Czemu na Islandii nie ma Mikołaja?

Wszędzie mamy czerwonego Pana z długą białą brodą roznoszącego prezenty i zwanego Świętym Mikołajem, więc czemu na Islandii nie ma Mikołaja i kto tak naprawdę roznosi dzieciom prezenty?

Ten islandzki zwyczaj bardzo mnie zaskoczył, a jednocześnie zauroczył. Chciałam Wam dziś o nim opowiedzieć nieco więcej.

Świąteczne Trole, bo o nich mowa,  pochodzą z islandzkiego folkloru. Na samym poczatku ich liczba i wygląd różniły się w zależności od lokalizacji geograficznej. Łączył ich żartobliwy wygląd, który pozostał do dziś.

Przez jakiś czas były mocno zapomniane. Przychodziła nowoczesność, odchodziła tradycja. Dokładnie tak samo, jak dzieje się dziś.

W roku 1932 w popularnej książce o Bożym Narodzeniu został opublikowany wiersz "Jólasveinarnir". Poeta Jóhannes úr Kötlum opisał w nim trzynastu chłopców - troli oraz ich osobowości i wygląd. 
Tych 13-stu chłopców było nieco złośliwych, a nawet przejawiali cechy przestępców (złodziejstwo, napastowanie). Wszyscy mieli imiona obrazujące ich najbardziej wyraziste cechy. Byli synami górskich troli Grýla i Leppalúdi.


Ten kot ze zdjęcia nazywany jest bestią i podobno zjada niegrzeczne dzieci, którym nie należy się świąteczny podarunek.  
Tak bardzo wiersz natchnął Islandczyków, że ponownie sięgnęli do korzeni i folkloru. Od tamtej chwili 13-stu chłopców zagościło w Świątecznej tradycji i do dziś dzień dzieci czekają, aż przyniosą im prezenty.
Zostawiają skarpetkę zawieszoną na klamce lub kapcie na parapecie okiennym, by trol - jeden z 13-stu, włożył do niego prezent. 
Tradycja znów stała się żywa i co roku dzieci wyglądają już od 12 grudnia swoich prezentów.

piątek, 10 listopada 2017

Hostel kapsułowy w Reykiaviku

Dziś pokaże Wam moje odkrycie - hostel kapsułowy.

Gdy rezerwowałam łóżko w hostelu, jakieś pół roku przed wyjazdem, nie miałam pojęcia że rezerwuje kapsułe.
Widziałam już takie hostele u innych blogerów, ale zazwyczaj zdjęcia pochodziły z Azji.
Tym razem chodzi o Europę, a dokładnie o stolicę Islandii czyli Reykiawik.
Nocleg wybrałam ze względu na cenę. Pół roku przed wyjazdem wyszło mnie 125zł za dobę, a do tego Asia mogła spać ze mną bez dodatkowych kosztów. Pomyślałam, że w tak drogim kraju jak Islandia taniej na pewno nie znajdę.
Po 9-dniowej podróży autem i spaniu w śpiworkach na dechach marzyłam o łóżku.
Na recepcji otrzymałam plastikową kartę do pokoju, więc nie wzbudziło to mojego podejrzenia. Uprzejmy Pan oprowadził mnie po hostelu. Na początek super wyposażona kuchnia i półka z bezpłatnym jedzeniem pozostawionym dla innych przez żegnających się z wyspą. Następnie fajna łazienka z prysznicami, sucharką i nawet czepkami do kąpieli. Czyste toalety.
Kręty korytarz i wchodzimy do pokoju. Moim oczom ukazują się blaszane kapsuły i sejfy. Cisza...


Przez 3 dni widziałam tylko 3 osoby. Jakby nikogo tu nie było. Spokój. Jak chciałaś gadać lub siedzieć na necie, to naprzeciwko recepcji były kanapy i wielki telewizor albo zupełnie osobna sala telewizyjna z Xboxem. Kosmos. Gdzie są ludzie?

wtorek, 31 października 2017

Reykiavik zdobią murale

Reykiavik - stolica i największe miasto Islandii.
Co w nim takiego ciekawego? Muzea - są, sklepy - są, główna ulica - jest... ale jednak najciekawsze są murale. Nie wiem jak ich tu dużo, ale czułam jakby znajdowały się w każdym zakątku miasta.
Są piękne, kolorowe, ożywiają szarość dnia.
Jakbym miała wybrać, który najbardziej mnie urzekł, to chyba nie potrafiłabym się zdecydować. Uwielbiam miasta z muralami. Nie tylko te daleko w świecie, ale i nasze np. Łódź.
W Reykiaviku były raczej częścią mojego spaceru i nawet nie próbowałam zapisywać ich lokalizacji. Jednak przekonałam się, że jeśli zejdziemy z głównego traktu, to na 75% trafimy na ciekawy kolorowy przekaz.
Wrzucam kilka fotek. Napiszcie czy się Wam podobają.